Kulinarna Środa "Jajecznica z pomidorami"

Kulinarna Środa "Jajecznica z pomidorami"

               Dziś chcemy podzielić się z Wami bardzo szybkim przepisem na śniadanie. Jajecznica gości na naszych stołach od zawsze, jednak my chcemy pokazać Wam naszą wersje ;)

Składniki:
- jajka
- pomidory
- ser żółty
-sól, pieprz

                Na sam początek zaczynamy od umycia i pokrojenia pomidorów w kostkę ( specjalnie nie podajemy ilości, każdy potrzebuje innej porcji, my zazwyczaj robimy z 2 pomidorów).

                Tak wcześniej przygotowane pomidory, wrzucamy na patelnie i tam je podsmażmy. Jest to również moment na użycie soli i pieprzu. Dobrze jest również zetrzeć sobie w tym czasie ser żółty na tarce, najlepiej na jak najmniejszych oczkach, żeby łatwo i szybko mógł się nam potem roztopić.



                Gdy pomidory będą już idealnie podsmażane, dodajemy do nich jajka. Wszystko razem smażymy, żeby jajka się ścięły i osiągnęły taką konsystencje, jakiej pożądamy.

                Chwilę przed końcem smażenia posypujemy jajecznicę wcześniej już startym żółtym serem, tak żeby zakrył on całą patelnie. Przykrywamy pokrywką, i tak na mały ogniu smażymy wszystko jeszcze przez chwilkę, aby ser się roztopił.

                W ten oto sposób zrobiłyśmy jajecznice z pomidorami, zapiekaną serem. Smacznego! ;)
Postcrossing- pocztówka z Mołdawii

Postcrossing- pocztówka z Mołdawii

Cześć. Dzisiaj czas na kolejną część pocztówkowej pasji.

Drugą z pocztówek otrzymanych w ramach postcrossingu była taka bardzo ciekawa karta z Mołdawii.


Dostałam ją od Eleny.
Jak sami widzicie została ona wydana w czasie XXVI Letnich Igrzysk Olimpijskich, które w 1996 roku odbywały się w Atlancie w USA.

Dzięki tej pocztówce dowiedziałam się również trochę o ulubionych zespołach i piosenkach Eleny.

Na koniec statystyki:

Miłego dnia. Trzymajcie się ciepło ;)
Szczytno- niewielkie miasteczko, które zaskoczyło!

Szczytno- niewielkie miasteczko, które zaskoczyło!

                Wykorzystując ostatnie ciepłe chwile tego lata postanowiłyśmy wybrać się do Szczytna. 
Na dłuższą wycieczkę czasu nie miałyśmy, jednak nie chciałyśmy przesiedzieć tego dnia w domu.
Według planu, miasteczko to jest kolejnym nowym miejscem odwiedzonym zgodnie z naszym postanowieniem.

                Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Szczytno jest niewielkim miasteczkiem, w którym nie ma nic ciekawego poza sklepami no i oczywiście najsłynniejszą na całą Polskę Wyższą Szkołę Policji.  Powstała ona w 1990r. i kształci na kierunkach: administracja, kryminologia oraz bezpieczeństwo wewnętrzne.


                Jadąc do Szczytna wiedziałyśmy tylko o tym, że jest tam ta szkoła. Nie liczyłyśmy, że będzie tam jeszcze coś tak interesującego, jednak bardzo się pomyliłyśmy. Szczytno kryje wiele niespodzianek!
               Na samym początku zwiedzania trafiłyśmy na pomniki upamiętniające wyzwolenie Szczytna.



               Idąc z dworca w stronę  centrum widzimy wyłaniający się ratusz. Sporych rozmiarów budowla od razu przyciąga wzrok. Tuż przed nim przechodzimy przez plac Juranda.




                Szczytno jest rodzinnym miastem Krzysztofa Klenczona, gitarzysty i wokalisty Czerwonych Gitar.  Został tam pochowany w 1981r.


                Swój pomnik ma w tym mieście również Henryk Sienkiewicz. Stoi on w symbolicznym miejscu tragedii Juranda i Danusi.


                Na ulicy nazwanej jego nazwiskiem znajduje się Urząd Miejski.


                W tym miejscu mieści się również Muzeum Mazurskie, które jest poświęcone historii i kulturze materialnej Mazurów.


W Szczytnie oprócz pofajduków mają wiele innych drewnianych rzeźb.




              Przy ratuszu znajdują się ruiny zamku krzyżackiego z 1359r.





                Szczytno swój herb ma, dzięki temu, że odkupiło go od Ełku.


                Przez Szczytno przebiega południk 21°E. W tym miejscu znajduje się głaz to oznajmujący oraz kawałek szyny kolejowej.


                Wystarczy odejść kawałek wzdłuż ruin zamku, aby odkryć przepiękną plaże nad jeziorem.



Otworzono tam również wypożyczalnie sprzętu. Dzięki znajdującemu się tam molo możemy wejść
 w głąb jeziora, poczuć tam cisze, spokój, dostrzec to, co w ciągłym biegu jest niedostrzegalne.




                Na tak małe miasteczko, jakim jest Szczytno jedno jezioro to już dużo. Jednak mają oni drugie jezioro z dużym, uroczym parkiem. Wytyczone ścieżki, trasy rowerowe, ławeczki, naprawdę jest gdzie odpocząć, złapać oddech.



                Z samego parku mamy widok na piękny, duży kościół.


           
               W Szczytnie znajduje się kościół baptystów oraz sąd rejonowy.



                Miasto bardzo nam się spodobało. Już teraz planujemy tam powrócić i analizujemy, co jeszcze zobaczyć. Można powiedzieć, że znalazłyśmy tam taki nasz spokój. Oczywiście nie obyło się bez pewnych powiązań... i to podwójnie. Będąc ponad 500km od Żywca, dowiedziałyśmy się, że ze Szczytnem są miastami partnerskimi... i to aż dwa!




               Wracając już na dworzec odkryłyśmy jeszcze jeden kościół, tym razem ewangelicki. 


                Jeśli chodzi o dojazd do Szczytna to górę nad PKP mają busiki, które odjeżdżają praktycznie spod dworca, co parę minut w różne kierunki. Sam dworzec PKP nie powala, kasy są zamknięte a połączeń bardzo mało.


      Polecamy wszystkim odwiedzić to miasteczko, jest bardzo ciekawe i atrakcyjne!

                wyjazd z dn. 5.09.2015r
MŚ2014 w siatkówce. Mecze z naszej perspektywy

MŚ2014 w siatkówce. Mecze z naszej perspektywy

                Rok temu, na zakończenie wakacji, w Polsce odbyły się Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn. Impreza ogromna, rozreklamowana dosłownie wszędzie.


                Oczywiście my tam też byłyśmy!
Z racji tego, że nasze rozmowy o wybraniu się na jakiś mecz rozpoczęły się w momencie, w którym dopiero się poznawałyśmy postanowiłyśmy spotkać się w Katowicach, wybrać się na jakiś mecz, do tego dochodziła kwestia tego, że Viola miała mieszkać przez ten czas u ciotki w Jastrzębiu, było to wtedy dla nas najlepsze rozwiązanie... było, bo jak zawsze wszystko uległo zmianie.


                W grupie, która rozgrywała mecze w Katowicach znalazły się reprezentacje takich krajów jak Niemcy, Brazylia, Finlandia, Kuba, Tunezja oraz Korea.








 Właśnie przez obecność niemieckiej reprezentacji pozmieniały się nam wszystkie plany.. nie były to już jeden mecz, na który pójdziemy.. było ich 5!! Jeśli dodamy, że pojawiły się problemy z mieszkaniem w Jastrzębiu to można powiedzieć, że zmienił się cały nasz plan.

                Rezygnacja z żadnego meczu nie wchodziła plan, postanowiłyśmy, że Viola na czas Mistrzostw będzie mieszkać u mnie, i w taki oto sposób spędziłyśmy praktycznie całe 2 miesiące wakacji razem! 

                Siatkówka jest drugim sportem, do którego nas bardzo ciągnie. Jeśli mamy okazje obejrzeć mecz naszej niemieckiej reprezentacji to jest to moment, w którym jesteśmy najszczęśliwsze. Taką szanse miałyśmy właśnie podczas tych Mistrzostw, w Katowicach.


                Nie ukrywamy, że bardzo chciałyśmy iść również na mecz naszych biało-czerwonych orłów... jednak skutecznie uniemożliwiły nam to ceny biletów, które kosztowały powyżej 100zł...

                Nie mogłyśmy się już doczekać pierwszych meczów. Jak zawsze humory trzymały nas od samego rana. Przed każdym meczem przyjeżdżałyśmy do Katowic trochę wcześniej, przez co miałyśmy chwilę by zwiedzić trochę miasta.

                Na mecze zjechały się tłumy kibiców, mimo że w tej grupie nie było polskiej drużyny. Najliczniejszą grupą kibiców byli Finowie.. byli dosłownie wszędzie w bardzo licznych grupach.  Można ich było zobaczyć na hali, pod halą, we wszystkich knajpkach zaczynając od Galerii Katowickiej aż po samą halę. Na okres pierwszej fazy Mistrzostw, gdzie swoje mecze rozgrywali Finowie, Katowice stały się niebieskie, od koszulek kibiców.
Był to bardzo zaskakujący dla nas widok, nie spodziewałyśmy się aż tak licznego dopingu właśnie tego kraju. Wszystkie reprezentacje powinny marzyć o takich kibicach!





                Atmosfera w Katowickim Spodku była niesamowita. Zarówno zawodnicy jak i kibice dawali z siebie wszystko! Dla nas te mecze mogłyby trwać wiecznie..






                Bilety na mecz były całodniowe, czyli na wszystkie mecze rozgrywane tego dnia. Najważniejszymi meczami dla nas były oczywiście te z udziałem reprezentacji Niemiec.



 Z poprzednich już postów możecie dowiedzieć się, jak ważne miejsce w naszym sercu zajmuje ten kraj. Niemieccy kibice również nie zawiedli, licznie wstawili się mecze by wspierać swoich reprezentantów.



                Trener drużyny niemieckiej jak i sami zawodnicy od początku powtarzali, że przyjeżdżają do Polski by zdobyć medal. Nikt temu nie wierzył. Cały siatkarski świat uważał, że były to słowa wypowiedziane bezpodstawnie, że Niemcy nie mają szans na dobry wynik w tych mistrzostwach. Jak bardzo wszyscy się mylili.






Kibicowałyśmy im z całego serca. Na każdym meczu zaopatrzone w barwy narodowe, szaliki trzymałyśmy kciuki i życzyłyśmy im wygranej. Działo się na hali! Najgorętszy mecz był z Finlandią, którą wspierała prawie cała hala. Jednak wraz z całą grupą niemieckich kibiców nie daliśmy za wygraną i zwyciężyliśmy w tym spotkaniu.


               Niemcy zakończyli Mistrzostwa Świata na 3 miejscu, zdobywając brązowy medal. Ich radość była niesamowita, cieszyli się nie mniej niż nasza Polska drużyna, która zdobyła złoty medal i zdobyła Mistrzostwo Świata. To były bardzo dobre zawody dla nas, pod względem wyniku końcowego. Dwie nasze reprezentacje zmagania zakończyły na podium, nasza radość była niedopisania.





                Udało się nam zorganizować imprezę na światowym poziomie, chwaloną przez wszystkich, słyniemy z dobrej organizacji, mamy najlepszych kibiców na świecie, którzy dopisywali na każdym meczu.
Tak samo zawodnicy, nie tylko na boisku dali z siebie wszystko. Zawsze chętnie podchodzili do kibiców czekających przy bandach, pozowali z nimi do zdjęć, rozdawali autografy. Niejednego zawodnika ochrona musiała już na siłę zabierać z hali, to do szatni, czy na konferencje. Wytworzyła się mega pozytywna relacja, która towarzyszyła wszystkim do końca Mistrzostw.









                Nie odpuścimy żadnej okazji by zobaczyć naszych reprezentantów na żywo. Jest to nasz sposób na spełnianie marzeń, a życiu chodzi o to by spełniło się wszystko czego pragniemy. W ten oto sposób, po tej imprezie śmiało możemy powiedzieć, że robienie tego co kochamy wychodzi nam bardzo dobrze. 





Copyright © 2016 1001 Podróży , Blogger