Szkoła oficjalnie zakończona! Matury i.. WAKACJE! ;D

Szkoła oficjalnie zakończona! Matury i.. WAKACJE! ;D

            Cześć Kochani. Dzisiaj miałam Wam pokazać kolejną otrzymaną pocztówkę, jednak tak siedziałam, myślałam.. i doszłam do wniosku, że troszkę to przełożę.
            Dzisiejszy dzień jest dla mnie specyficzny.. wyjątkowy!
Właśnie zakończyłam moją przygodę ze szkołą. Odebrałam świadectwo, książkę, pożegnałam się z klasą… KONIEC.


3 godzinny apel i zakończyłam ten etap życia. Po 12 latach nauki, a wliczając jeszcze przedszkole to po 16 z mojego niespełna 19letniego życia, wychodzę właśnie ze szkolnych ławek.




Jestem z siebie dumna. Może można było lepiej. Do paska zabrakło niewiele, jednak jakie to ma znaczenie? Ostatnie miesiące to była walka sama ze sobą.
Walka o to by skończyć szkołę, a było blisko rzucenia tego wszystkiego. Raz bardzo, bardzo blisko.
Udało się. Wykształcenie średnie.. JEST!
Najlepsza średnia w klasie, jedna z lepszych w szkole. Sądzę, że wykonałam swój plan na zakończenie szkoły niemal w 100%!

Dostałam również taką nagrodę:


Oraz takie... niepotrzebne mi w sumie zaświadczenie, ale skoro dali to niech leży. ;)


            Tyle zostało po 3 latach, Jakie to uczucie? Dziwne! Co prawda jeszcze to do mnie nie dochodzi, jednak jest coś takiego z tyłu głowy, czuć jak wiele się zmienia.

Moja licealna klasa, to nie to samo co ta gimnazjalna. Tam wszyscy się tak popłakali, że rozstawaliśmy się kilka dobrych godzin, a tu? Nic. Wychowawczyni poczęstowała nas wielkim tortem, daliśmy jej prezent, ona się popłakała jak się z nami żegnała, ale my między sobą… NIC.
Rozstaliśmy się jak gdyby nigdy nic. „cześć”, „pa” i każdy poszedł w swoją stronę.

Może i dobrze. Wiem, że z nimi po szkole kontaktu mieć nie będę. Wcale nie chcę go utrzymywać. W przeciwieństwie do poprzednich klas, byli to ludzie z którymi zadawałam się wyłącznie przez czas szkoły. Nie moje charaktery, zainteresowania… Rozstaliśmy się w dobrych relacjach i zgodzie i to najważniejsze. Wystarczy.

            Nie jest mi smutno z tego powodu, że już to się zakończyło. Jedynie jest dziwnie. Etap zmian. Jakiś mały mętlik w głowie, nowa sytuacja… teraz jeszcze matura. To się skończy to powiem, że naprawdę mogę odpocząć po tym całym roku!

            Nie jest to jednak przecież tak naprawdę koniec. To dopiero początek czegoś nowego, może lepszego – w co głęboko wierzę. Teraz wchodzę na moją własną ścieżkę i wszystko co będzie potem zależy ode mnie!

Oficjalnie stwierdzam: ZACZĘŁAM WAKACJE!
Na początek chciałam jechać do Bydgoszczy (w poniedziałek- 2.05), miała być piękna pogoda i ogólnie wszystko pięknie. Pogoda się jednak popsuła i jeszcze nie wiem czy wybiorę się teraz czy dopiero w następnym tygodniu, ale plany wakacyjne są już na bardzo zaawansowanym etapie! 

Mam kilka pomysłów na małe i duże wycieczki i myślę, że uda się je zrealizować ;D
Można rzec- NARESZCIE!!


P.S. Jeśli macie jakieś fajne pomysły/podpowiedzi na wyjazd to piszcie. Chętnie spróbuję je włączyć w swój kalendarz!! 
#FOTOGRAFICZNIE: Wiosenne popołudnie na Warmii

#FOTOGRAFICZNIE: Wiosenne popołudnie na Warmii

Cześć! ;)

     Pogoda w ostatnich dniach nie rozpieszcza (przynajmniej u mnie).
Jest zimno, wieje, pada.. w poniedziałek jadąc autem, na mojej szybie pojawiło się nawet kilka płatków ŚNIEGU!
I nie. Wcale nie mieszkam w górach!!

     Ale nie o pogodzie dzisiaj chciałam Wam opowiadać.
Jako, że w ubiegłym tygodniu w zasadzie zakończyłam mój rok szkolny (jeszcze przez dwa dni nieoficjalnie, a wciąż ciężko mi w to uwierzyć. Myślę, że coś więcej napiszę o tym już niedługo), tak więc z nadmiaru wolnego czasu, w niedzielne popołudnie wybrałam się na spacer.
Zimowa kurtka była idealna na taką okazję! ;)

     Nie będę się dzisiaj tutaj zbytnio rozpisywać, bo nie ma zbytnio o czym.
Słońce zachodziło, na niebie przepiękne chmury... Uwielbiam takie klimaty!
Zazwyczaj jak już się wybieram na spacery to w okolicach zachodu słońca.

     Chciałam pokazać tutaj trochę więcej mojej okolicy i oto ziszczam to postanowienie!
Zresztą zobaczcie sami jak u mnie budzi się wiosna! Zostawiam Was z galerią z niedzieli. ;)



Berno z innej perspektywy- wieża widokowa

Berno z innej perspektywy- wieża widokowa

            Pierwszego dnia patrząc przez okno zaintrygowała mnie pewna wieża obstawiona rusztowaniami. Później, podczas spaceru po mieście byłam tuż pod nią i dowiedziałam się kilku faktów.
            Katedra ta jest największym kościołem w całej Szwajcarii i jest świątynią parafii protestanckiej- Evangelisch-reformierte Münstergemeinde.

Budowę świątyni rozpoczęto w 1421, a zakończono w 1893r, a poświęcono ją św. Wincentemu z Saragossy.

            Do najważniejszych architektonicznie elementów kościoła należą:
  • portal z 234 figurami z piaskowca, przedstawiającymi scenę Sądu Ostatecznego;
  • neogotycka wieża, mierząca 100,5 m, która jest najwyższą wieżą kościelną Szwajcarii;
  • 9 dzwonów, z których największy waży ok. 10 t;
  • późnogotyckie witraże wysokości 12 m;
  • organy pochodzące z 1726 roku;
  • 12 kaplic.
Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno nie ma roku w którym nie prowadzono by na niej jakichś prac.

      Uwielbiam punkty widokowe; przepiękne krajobrazy, ale również miasta widziane z zupełnie innej perspektywy to coś niezapomnianego, tak więc nie umiałam sobie odmówić i tego!


      Wiecie co oznacza samotne wejście na ponad 100 metrową wieżę dla kogoś kto ma paniczny lęk wysokości? MASAKRA!

Nie powiem. Wychodząc na taras miałam nogi z waty, ale zdecydowanie warto było!!  


      Jeszcze udało mi się i akurat wtedy był jakiś marsz policji czy służb- wszyscy wystrojeni, oficjalne mundury, grała orkiestra, a ja ze schodków wieży oglądałam to z góry! Świetny widok ;D



      Wciąż konsekwentnie wspinałam się do góry- po drodze mijając największy dzwon w Szwajcarii:



      By ostatecznie móc podziwiać takie widoki!






















To było coś niesamowitego! Raptem minął cały strach, lęk wysokości… Mogłabym tam chodzić w kółko, ale niestety po spędzeniu tam ok. pół godziny czas było schodzić na dół.
Schody były kręte, a na ścianach ludzie zostawiali ślady swoich odwiedzin, które ja bardzo chętnie czytałam!




      Gwarantuję, że jeśli zdecydujecie się na ten punkt widokowy nie będziecie żałować.

Przy bezchmurnym niebie w oddali widać także Alpy!  


P.S. Przepraszam Was za jakość zdjęć- były robione jeszcze starym aparatem i mam świadomość, że są średnie, jednak mam nadzieję, że dostrzeżecie na nich choć po części to co ja widziałam tam na żywo! ;)
Berno- miasto niedźwiedzi!

Berno- miasto niedźwiedzi!

            Przełomowy dzień! Obudziłam się w trochę jakby nowej dla mnie rzeczywistości. Siostra w pracy, jej chłopak też, a na stole kartka, żebym poszła do sklepu, zrobiła sobie zakupy i zjadła coś dobrego.

Tak, taki był właśnie plan. Dwa dni na „aklimatyzację”, a potem trzeba było sobie radzić, co nie było łatwe biorąc pod uwagę, że po niemiecku umiałam powiedzieć jedynie „Danke” i „Guten Morgen”, a mój angielski był dukany- przynajmniej tak mi się wydawało.

            Był lekki strach, ale zdecydowanie nie paraliżował! To wszystko nie przeszkadzało temu by czuć się tam naprawdę jak w domu- u siebie! Wspaniałe uczucie!

            Zebrałam się i poszłam na zaplanowane zakupy. Już z samego rana w sklepie doznałam problemów z brakiem w mojej głowie niemieckich słówek, jednak bardzo pomocna Pani w Coopie wszystko jasno wyjaśniła mi po angielsku. Chyba nie umiecie sobie wyobrazić mojej miny, gdy po powrocie do domu uświadomiłam sobie, że naprawdę ja ją zrozumiałam!

Dzięki temu dostałam chyba takiego kopniaka i po pysznym śniadanku, uzbrojona w mapę i aparat ruszyłam na miasto.

            Tym razem postanowiłam nie korzystać z żadnych środków transportu, a postawiłam na własne nogi i spokojny spacer.

     Nie miałam napiętego planu zwiedzania, abym musiała oszczędzać każdą minutę, tak więc podreptałam w kierunku miejscowego zoo.

Jest to spory obszar z licznymi gatunkami- także tych dzikich leśnych zwierząt, a jako, że zagrody znajdują się w lesie czasami ciężko je zobaczyć. :( Można tam spędzić spory kawał czasu!

Niestety mój aparat nie był chętny do współpracy i niestety nie dawał możliwości zrobienia zbyt wyraźnych zdjęć, więc mogę Wam pokazać zaledwie kilka :)







            Zoo znajduje się tuż nad rzeką, więc w dalszą drogę w kierunku starego miasta udałam się jej brzegiem! To co najbardziej pamiętam to wielki spokój, cisza… nijak nie kojarząca się na ogół ze stolicą kraju. A jednak!





            Pogoda robiła się piękna, więc chciałam po raz kolejny odwiedzić stołeczne niedźwiadki.
Jak mogłabym nie poświęcić im więcej czasu, skoro w tym mieście są wszędzie! 
W herbie, na flagach, posągach, fontannach, magnesach.. SYMBOL! A te żywe są niesamowite!
Już idąc w kierunku Bärengraben liczyłam na to, że uda mi się je zobaczyć. Tak też było! ;D










            Potem spacer po starówce i powrót do domu. 






W tym mieście jest tak dużo natury, zwierząt, ciszy... można by tam odpoczywać nawet w samym centrum!
Uwielbiam to miejsce!!

wyjazd z dn. 27.08.2013r
Copyright © 2016 1001 Podróży , Blogger