Sopot w jeden dzień: Spacer po Monciaku, Latarnia Morska i Molo- cz. II

Sopot w jeden dzień: Spacer po Monciaku, Latarnia Morska i Molo- cz. II

            Identycznie jak w przypadku Gdyni chcę pokazać Wam dzisiaj kolejne zdjęcia z Sopotu.
Również jest ich kilka, ponieważ pogoda była naprawdę przepiękna, a turystów jeszcze nie tak wielu.

Dzisiaj w Sopocie zapewne tłumy, może nawet ktoś z Was właśnie tam jest. Porównajcie więc czy jest różnica ;)

Zapraszam do oglądania. ;)


Gdynia w jeden dzień: Skwer Kościuszki i Molo Południowe- cz. II

Gdynia w jeden dzień: Skwer Kościuszki i Molo Południowe- cz. II

            Jak Wam się podobało w Gdyni? Mam nadzieję, że podobało, bo dziś wracam jeszcze raz ze zdjęciami z tego miasta.

Nie będę się tutaj zbyt bardzo rozpisywała, bo coś tam opisałam już ostatnio <KLIK>, ale jako, że nie mogłam się zdecydować w wyborze zdjęć postanowiłam stworzyć oddzielny post na te które zostały, a chciałabym je Wam pokazać.

Mam nadzieję, że się Wam spodobają.
Nie przedłużając zapraszam do oglądania ;)


Akwarium Gdyńskie- trochę oceanu w zasięgu ręki. Czy warto?

Akwarium Gdyńskie- trochę oceanu w zasięgu ręki. Czy warto?

            Kochani. Na wstępnie chciałabym Was przeprosić za moją ostatnią nieobecność tutaj.
Nie chce się tłumaczyć. Matury, praca.. do tego zaplanowanie oraz sam wyjazd, którego cząstkę chciałabym Wam dzisiaj pokazać, pochłonęły sporą część mojego czasu.
A każdy przecież musi przynajmniej trochę spać i odpoczywać! ;)
            Ale przechodząc do rzeczy! We wtorek odwiedziłam.. TRÓJMIASTO!

Co prawda dawniej bywałam zarówno w Gdańsku jak i w Gdyni bardzo często, jednak ostatnio miałam dosyć długą przerwę, a szkoda, bo naprawdę uwielbiam te miasta!!

            Tym razem postawiłam na miejsca, które odwiedzałam rzadko, dawno temu albo wcale!
Tak powstała lista. Pierwszym jej punktem było Gdyńskie Akwarium!


Pocztówkowa podróż dookoła świata: Szwecja- Göteborg. #3  (POSTCROSSING)

Pocztówkowa podróż dookoła świata: Szwecja- Göteborg. #3 (POSTCROSSING)

            Uwielbiam Postcrossing i w miarę możliwości wysyłam tam kartki regularnie, jednak jak sami zauważacie- oczywiście Ci którzy korzystają, strona ta jest zdominowana przez Niemców, Rosjan, Holendrów, Francuzów i przynajmniej w moim odczuciu Czechów!

Jako, że Niemcy kocham to każda kolejna pocztówka z tego kraju wywołuje wielki uśmiech na mojej twarzy i pozwala mi poznać jeszcze lepiej miejsca, których dotąd nie odkryłam, jednak gdy dostaję 7 z kolei pocztówkę z Rosji (ostatnio tak mi się przytrafiło) to jest to oczywiście miłe, że ktoś się postarał, wybrał coś dla mnie, ładne widoki no i ogólnie wszystko ok, jednak chciałoby się coś nowego. Szczególnie, że jak wiecie mam swój cel. Jakiś nowy kraj, nieznany lub taki z którego pocztówki jeszcze nie otrzymałam. Na postcrossingu czasem ciężko z tą różnorodnością, jednak tym razem mi się udało! Tym samym muszę nadrabiać z pocztówkami, bo zbiera się ich sporo, a nie ma kiedy ich tutaj dodać. No nic. Może kiedyś w końcu się uda! ;)

W piątek 29 kwietnia, wracając z zakończenia wyciągnęłam ze swojej skrzynki (wraz z dwoma innymi przesyłkami) kartkę ze Szwecji!
Zobaczcie sami:



Nie miałam jeszcze pocztówki z tego kraju… CHYBA! Byłam 6 lat temu w Sztokholmie, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć czy kupiłam tam jakąś czy nie.. SKLEROZA! ;/
Na pocztówce znajduje się taki znaczek:


            O samej Szwecji nie będę się zbytnio rozpisywać, bo jest to kraj na tyle blisko Polski, że chyba każdy z nas wie o nim co nie co. ;)

Może dodam tylko, że kraj ten jest 1,4 razy większy od Polski, średnia długość życia wynosi 81 lat, panujący ustrój polityczny to monarchia parlamentarna- Król Karol XVI Gustaw, zamieszkuje tam ponad 100 000 Polaków(!), a najdłuższą rzeką jest Klar.
Szwecja zajmuje również 1. miejsce na świecie, jako kraj najmniej dotknięty długotrwałym bezrobociem, funkcjonalnym analfabetyzmem i liczbą osób żyjących poniżej minimum socjalnego.

            Kraj jest wielki, natomiast podróż mojej niespodzianki rozpoczęła się w Göteborgu. 



Miasto położone na zachodzie Szwecji, nad cieśniną Kattegat, u ujścia rzeki Göta älv, stolica regionu Västra Götaland. Jest to drugie największe miasto kraju (po Sztokholmie).
Są to miasta partnerskie z Krakowem.

            Znajdziemy tam wiele atrakcji turystycznych: place, kościoły, skansen, twierdzę, warownię obronną, ogród botaniczny, liczne dzielnice z urokliwymi kawiarenkami oraz wiele muzeów.. 

źródło

Naprawdę jest co zwiedzać. Mieści się tam również Liseberg, czyli największy lunapark w Skandynawii oraz siedziba m.in. Volvo.

Byliście może w Göteborgu? Albo ogólnie w Szwecji?

P.S. Kochani nie wiem co się dzieje, ale nie wyświetlają mi się Wasze komentarze pod postami. :(
Dostaję powiadomienia, nawet na gmailu mam pogląd komentarza, a gdy chcę odpowiedzieć nie ma go pod wpisem.
Postaram się szybko coś z tym zrobić, jednak.. na ten moment ciężko z czasem. W pracy muszę ponadrabiać, a do tego matury... Ale postaram się dojść co się dzieje jak najszybciej się da.
Przepraszam za tą sytuację! 

P.S.2 Chyba się udało z tymi komentarzami. Jeszcze raz Was przepraszam!
Szwajcaria: Rigi-Królowa Gór. Podróż do chmur.

Szwajcaria: Rigi-Królowa Gór. Podróż do chmur.

            Każdy dzień w Szwajcarii odkrywał dla mnie coś nowego, niesamowitego i wywoływał wielki uśmiech na mojej twarzy.
Każdy wyjazd, nowe miejsce, wszystko to co widziałam było magiczne, jednak jeśli miałabym wybrać to jedno jedyne miejsce, które wywarło na mnie największe wrażenie to była by to.. GÓRA- Rigi!


Pocztówkowa podróż dookoła świata: Wyspa Bożego Narodzenia #2

Pocztówkowa podróż dookoła świata: Wyspa Bożego Narodzenia #2

            Pocztówkowa Podróż Dookoła Świata rozkręca się na dobre.
W ubiegłym tygodniu otrzymałam cztery piękne kartki. 2 pochodziły z nowych dla mnie miejsc.
Pierwsza dotarła do mnie z… Wyspy Bożego Narodzenia!

            Napisałam maila, opisałam „sprawę”, trochę o sobie i już kilka godzin później otrzymałam wiadomość zwrotną, że chętnie wyślą mi takową widokówkę.
Nie czekałam na nią długo. Doszła po ok. 2 tygodniach.


Przedstawia codzienne życie na wyspie i typowe widoki.

            No i oczywiście charakterystyczne dla tego miejsca znaczki z Mikołajem oraz krabami.
Są naprawdę urocze!


      Pocztówka dotarła do mnie po 15 dniach, pokonując ponad 10 tys. kilometrów. Wynik imponujący


            Jako, że podróże (również te pocztówkowe), to dla mnie nie tylko piękne widoki, ale też wiedza, więc znalazłam kilka informacji na temat tej wyspy.

            Wyspa Bożego Narodzenia położona jest na Oceanie Indyjskim, na północny zachód od wybrzeży Australii ( terytorium zależne Australii).
źródło- Wikipedia

Do najbliższych brzegów Australii jest ok. 1600 km, do Perth - kolejny tysiąc więcej, a do południowego wybrzeża indonezyjskiej Jawy - 380 km.

Geograficznie stanowi część Azji, jednak ze względu na obecną przynależność polityczną, terytorium to niekiedy jest zaliczane do Oceanii

Obowiązującą tam walutą jest Dolar Australijski.


Warto dodać, że na wyspie panuje klimat tropikalny z temperaturami od +21 do +32 °C.
Patrząc na obecną pogodę… czy myśląc o temperaturach na Boże Narodzenie w Polsce... No delikatnie mówiąc: jest różnica!

Na Boże Narodzenie lata tylko jedna linia regularna, łącząc je kilka razy w tygodniu z Perth i odległymi o 900 km Wyspami Kokosowymi, a czasami - czartery z Kuala Lumpur.

            Wyspa stanowi wierzchołek, wysokiego na ok. 5000 m podmorskiego masywu wulkanicznego, kulminacje osiąga w postaci płaskowyżu zajmującego całe wnętrze wyspy. 

Wystaje ponad powierzchnię wody pionowymi ścianami, więc większą część jej wybrzeża stanowią kilkunastometrowe, niedostępne klify, wokół których rozciąga się pas rafy koralowej.
Najwyższym wzniesieniem jest Murray Hill mające 361 m n.p.m. Wyspa zajmuje 135 km².

źródło: Wikipedia


            Skąd taka a nie inna nazwa wyspy?

A no właśnie w pewnej mierze przez wzgląd na jej ukształtowanie i te pionowe ściany tworzące wybrzeże!

Co prawda Brytyjski kapitan William Mynors dotarł tu 25 grudnia 1643 r. i  dlatego odkryty ląd nazwał wyspą Bożego Narodzenia, jednak pierwsi ludzie na ląd zeszli dopiero 45 lat później, byli to dwaj członkowie załogi statku „Cygnet”, który w 1688 dopłynął do wyspy.

            Dziś na wyspie Bożego Narodzenia mieszka ok. 1500 osób, potomków robotników z Chin, Malezji, Singapuru i Europejczyków. 

Stolicą jest Flying Fish Cove (dosł. zatoka latających ryb) przez miejscowych nazywane po prostu "The Settlement", czyli osiedle.

 Językiem oficjalnym jest angielski - jednak nie jest on wymagany w pracy, wielu ludzi mówi nim słabo na co dzień porozumiewając się językami narodowymi.

Dominującą religią jest Buddyzm, który wyznaje 75% mieszkańców, następnie chrześcijaństwo 12%, Islam 10% oraz inne religie stanowiące ok. 3%, jednak Święta Bożego Narodzenia obchodzą tam ponoć wszyscy- bez względu na wyznanie!

Wnętrze wyspy Bożego Narodzenia pokrywa wilgotny las równikowy, a ponad 60 proc. powierzchni stanowi park narodowy Christmas Island, u wejścia do którego stoi figura Mikołaja.

Niektórzy nazywają wyspę Bożego Narodzenia również jako "Galapagos na Oceanie Indyjskim" z racji licznych endemicznych gatunków ptaków.

Jej symbolem jest czerwony krab: każdego roku w czasie rozpoczynającej się na przełomie października i listopada pory deszczowej miliony jego osobników wędrują z zalesionego płaskowyżu w stronę oceanu tworząc osobliwy jasnoczerwony ruchomy dywan, przetykany miejscami skorupiakami w kolorach wpadających w pomarańcz i purpurę.

Facebook:Christmas Island Tourism Association
Facebook:Christmas Island Tourism Association

Główna migracja trwa 18 dni, choć zdarzają się mniejsze przed nią i po niej, zawsze w rytm tego samego księżycowego kalendarza: kraby idą wtedy nieprzerwanym strumieniem wspinając się na wszystko, co stoi im na drodze.

Facebook:Christmas Island Tourism Association
Facebook:Christmas Island Tourism Association
Facebook:Christmas Island Tourism Association


Na świecie są dwie wyspy Bożego Narodzenia. Druga leży na Pacyfiku i tworzy państwo Kiribati.



Źródła:

Wikipedia
Copyright © 2016 1001 Podróży , Blogger