Szwajcaria: Berno- trochę więcej miasta

Szwajcaria: Berno- trochę więcej miasta

Witam Was serdecznie! ;)
Dzisiaj u mnie bardzo parny, słoneczny dzień.. ale jest fajnie. Jest lato, ma być ciepło! ;D
 
W dzisiejszym wpisie, chciałabym Wam pokazać- po raz ostatni- Szwajcarię.
Wracamy do stolicy. 

            Kolejny dzień w Bernie rozpoczęłam od wejścia na wieżę, o którym już pisałam TUTAJ.
Później wybrałam się do Muzeum!

Jednak, aby tam dojść trzeba przejść przez kawałek miasta. Place, mosty.. Piękne widoki z rzeką w roli głównej!

Szwajcaria: Lucerna- miasto z magicznym pierwiastkiem.

Szwajcaria: Lucerna- miasto z magicznym pierwiastkiem.

          Witajcie Kochani. Ilu wśród Was zaczyna dzisiaj wakacje? Ja chcąc skorzystać z okresu przed wakacyjnego wybrałam się jeszcze na trochę do Poznania. Jeśli chcecie to zapraszam na Instagram Tam dodaję więcej zdjęć. ;)
Tym czasem zapraszam Was jeszcze do Lucerny, powoli kończąc wpisy z ostatniej wizyty w Szwajcarii.

            Port w Lucernie powitał słońcem i niesamowitym spokojem. Były pustki, a w okolicy przewijało się niewielu ludzi.

Jako, że było coś koło 14, więc po wcześniejszych emocjach zdążyłam już zgłodnieć. Co bardzo mi się spodobało w Szwajcarii? To, że w sklepach można kupić gotowe zestawy obiadowe, które nam na miejscu podgrzewają. Wzięłam kurczaka z ryżem i wygodnie usiadłam ze swoim obiadem nad samym brzegiem, przy okazji podziwiając piękne widoki.
Tak naprawdę można jeść obiad codziennie!


Szwajcaria: Rejs statkiem do Lucerny.

Szwajcaria: Rejs statkiem do Lucerny.

            Zjeżdżając z Rigi naszym celem był powrót do Lucerny. Idąc wśród luksusowych domów zastanawiałyśmy się jaki środek transportu wybrać. Mogłyśmy wybrać albo pociąg, albo statek albo autobus.
Ten ostatni ruszał za prawie godzinę, więc postawiłyśmy na rejs po jeziorze.

Euro 2016- czas start! Niech poniosą nas pozytywne piłkarskie emocje!

Euro 2016- czas start! Niech poniosą nas pozytywne piłkarskie emocje!

            Mistrzostwa Europy startują już dziś o 21. W meczu otwarcia zmierzą się reprezentacje Francji i Rumunii. Prawdopodobnie mecz będzie jednostronny, ale.. TO SPORT! Wszystko może się zdarzyć!

Osobiście jestem ciekawa tej imprezy. Lubię oglądać piłkę nożną, szczególnie w tym „lepszym” wydaniu i chętnie poświęcę najbliższe kilkanaście dni na futbol.


No właśnie. Co innego mecze, a co innego ta cała wręcz nagonka na naszych piłkarzy.
Zjedli śniadanie, wyszli z hotelu, jadą na lotnisko... wylądowali, wsiadają do autokaru..
Nosz kurde. Ile można? 
We wtorek w pewnym momencie miałam ochotę wywalić przez okno w komplecie radio i telewizor!


            Będąc już przy Euro? Oglądacie? Kibicujecie komuś bardziej lub mniej?
Ja oczywiście przede wszystkim jestem za Niemcami. Co pewnie nikogo już nie dziwi.

twitter.com/BSchweinsteiger
Nienawidzę meczów Niemcy-Polska, ale i takie się zdarzają, ostatnio mam wrażenie coraz częściej.
Za każdym razem trochę serce pęka, ale już chyba powoli się przyzwyczajam.

źródło
Poza Niemcami i Polakami kciuki będę trzymała także za Szwajcarów i myślę, że prawdopodobnie również za Chorwatów.

            Dlaczego Szwajcaria? Ojj ten kraj też utkwił na stałe w moim sercu. 


Spędziłam tam naprawdę cudowny czas, poznałam cudownych ludzi... Jak mogłabym o nich zapomnieć?
O tym jak opowiadali mi o swojej drużynie, o ich meczach.. Pomimo, że nie grali na jakimś światowym poziomie to czuło się te emocje.
Pamiętam jak dziś Euro 2008, które rozgrywali w Austrii i Szwajcarii. Akurat do Polski przyjechała moja siostra z chłopakiem-Szwajcarem.
Ja taka smarkula, byłam jeszcze wtedy w podstawówce. Wróciłam do domu ze szkoły, leciał akurat jakiś mecz Szwajcarów, więc usiadłam i razem oglądaliśmy.
Po niemiecki ni w ząb, angielski.. no wiecie sami ile można umieć w wieku 10-11 lat – oczywiście nie będąc jakimś geniuszem ;)
W każdym razie ja umiałam nie wiele, a mimo to umieliśmy się dogadać! Chyba coś w tym jest, że nie zawsze trzeba słów by się zrozumieć. ;D
A reprezentacja Szwajcarii też jakoś stałą się dla mnie ważniejsza niż wcześniej.

            Chorwatom.. w sumie nie mam powodów. Fajnie jest mieć więcej drużyn, które się wspiera, bo to oznacza i więcej meczów i więcej emocji. A Chorwację lubię jako kraj, kibicowałam im już niejednokrotnie w piłce ręcznej, także.. dlaczego nie!

            Nie jestem jakimś zapalonym kibicem jeśli chodzi o tę dyscyplinę, nie czuję przesadnie wielkiego szału, który odczuwają co niektórzy, jednak naprawdę fajnie jest usiąść wieczorem przed telewizorem, włączyć taki mecz, poczuć atmosferę boiska, emocje...

źródło
I powiem Wam, że mam nadzieję, że na emocjach boiskowych się skończy!
Niestety mam wrażenie, że bez czegoś.. groźniejszego się nie obędzie.
Za dużo się dzieje, za daleko to poszło. Oby tylko udało się wszystko dobrze zabezpieczyć!
To święto futbolu, a nie chorych na umyśle ludzi i takim ma pozostać!

            Najgorsza informacją był mecz Niemcy vs. Polska na Stade de France.
Po listopadowych zamachach niestety kojarzy mi się on z tymi najgorszymi wydarzeniami i z tego co słuchałam kilku wywiadów z Niemieckimi piłkarzami to im wciąż siedzą w głowach tamte wydarzenia.
Wolałam żeby ich mecze były na innych stadionach. Im byłoby łatwiej, a i ja sama jakoś spokojniej bym mogła oglądać. Tak będzie naprawdę bardzo bardzo ciężko!

            OK. Koniec tych czarnych scenariuszów. Niech to będzie prawdziwe piłkarskie święto.
Wyników typować nie chce i nie będę. Nie lubię tego.

Wiadomo. Od kilku(nastu) lat na starym kontynencie pewne drużyny liczą się bardziej. Niemcy, Hiszpania- Mistrzowie, Anglia również ma „wyrobioną markę”, 
Francuzi jako gospodarze.. hmmm.. szczerze powiedziawszy nie stawiałabym ich w roli faworytów, jednak własne ściany zazwyczaj pomagają. Moim zdaniem jeśli ich nie stłamszą, cała ta otoczka i presja to mogą wiele ugrać, ale! Poczekamy, zobaczymy!!
Może biało-czerwoni też sprawią niespodziankę?


Niesamowicie ucieszyłby mnie finał Niemcy-Polska!!

            Brakuje mi na turnieju Holendrów, bo uważam, że zasłużyli bardziej na miejsce we Francji niż pewne inne zespoły. Kwalifikacje są jednak kwalifikacjami i każdy kto w najbliższych dniach rozpocznie rywalizację na francuskich boiskach uzyskał kwalifikację według tych samych zasad co reszta.

            Dla mnie święto zaczyna się tak naprawdę dopiero w niedzielę. Dzisiejszy mecz też obejrzę, ale emocje.. to jeszcze nie to- jeśli mam być szczera. ;)
Dopiero był Mundial, dopiero cieszyłam się ze zwycięstwa Niemców, a tu już prawie dwa lata minęły.

źródło
Ale ten czas zasuwa, jak głupi! ;D
Niech przez najbliższy miesiąc poniosą nas pozytywne piłkarskie emocje! ;D
Jeśli chociaż trochę interesujecie się piłką nożną to zdradźcie swoich ulubieńców/faworytów.
Chętnie dowiem się komu kibicujecie.

Miłego popołudnia Kochani. W końcu piątek.. piąteczek! ;D

P.S. U mnie zanosi się na burzę, ale mam nadzieję, że u Was jest zdecydowanie lepsza pogoda! ;)


Podsumowanie wyjazdu do Trójmiasta: kosztorys i mapki.

Podsumowanie wyjazdu do Trójmiasta: kosztorys i mapki.

      Ostatnimi czasy wręcz zasypywałam Was relacjami z mojego wyjazdu do Trójmiasta- dzisiaj czas na podsumowanie tego jednego, jakże intensywnego dnia.

      Pokażę Wam ile on mnie kosztował, gdzie i ile czasu spędziłam, jak się przemieszczałam oraz spróbuję „przenieść na ekran” moje trasy.
Postaram się dodać też kilka praktycznych informacji, które być może pozwolą Wam zaoszczędzić trochę czasu i pieniędzy!
Zapraszam! ;)


Jak już pisałam do Trójmiasta tym razem zdecydowałam się jechać pociągiem.
Co prawda ta opcja od początku była problematyczna, mianowicie w Olsztynie w okolicach dworca w zasadzie NIE MA DARMOWEGO PARKINGU. 
Od poniedziałku do piątku, w godz. 8-16 (pt 8-15) jest on płatny i zostawienie auta na cały dzień zupełnie by się nie kalkulowało.
Pewnie pomyślicie dlaczego nie pojechałam samochodem.
Już szybko wyjaśniam. Zarówno ze względów finansowych jak i PRZEDE WSZYSTKIM dla oszczędzenia sił.. i czasu!
Koszty paliwa i oleju, który w autku wręcz mi wyparowuje... i ok. 6H za kółkiem, a do tego szukanie parkingu w Trójmieście.. ostatnio to przerabiałam. Tym razem wolałam wsiąść wygodnie w pociąg i się o nic nie martwić.. szczególnie po ponad tygodniu zakuwania non stop do matury!
Parkingu przy dworcu nie znalazłam.. nie przy głównym. Udało się natomiast w okolicach zachodniego, więc to stamtąd ruszyłam w drogę.

Za bilet zapłaciłam 25zł z groszami. 

Z Olsztyna wyjechałam o 6:14, a już 9:10 byłam na dworcu w Gdyni.
Przez większą część trasy miałam cały przedział dla siebie i podróż minęła mi naprawdę szybko, trochę się nawet zdrzemnęłam! ;)



Pamiątki z Trójmiasta- magnesy i pocztówki, czyli to co lubię najbardziej!

Pamiątki z Trójmiasta- magnesy i pocztówki, czyli to co lubię najbardziej!

      Pamiątki, pamiątki, pamiątki... uwielbiam je!
Mam świadomość, że często kupuję ich zbyt dużo, ale mijając kolejne straganiki oferujące przepiękne pocztówki czy magnesy czasami po prostu nie umiem się oprzeć.
Wydaje się, że przecież 80gr czy 1zł to nie jest wielki wydatek.. a później tak jakoś się zbiera.



Jako, że mam w tym roku sporo planów i nie jakiś bardzo pokaźny budżet to staram się ograniczać. Jeden magnes i 3-4 pocztówki z każdego miejsca i to wystarczy! Nawet to już zbyt dużo.
Oczywiście zdarzają mi się wyjątki. 
Jeśli zobaczę coś co bardzo mi się spodoba i uznam, że warto to nie skąpię tych kilku groszy. Czasami trzeba odbiec od swoich postanowień...

Podczas wizyty w Trójmieście konsekwentnie trzymałam się swojej zasady.
Oczywiście z malutkimi wyjątkami!
W Gdyni już na dworcu zaszłam na pocztę i kupiłam jedną widokówkę- tak jakby co.



Bardzo mi się spodobało, a kupiłam ją... po promocji. Za jedyne 60gr!!

Kolejnych wyborów musiałam dokonać przechadzając się między sklepikami na Molo Południowym.
Oferowały one w zasadzie wszystko. Zaczynając od typowych pamiątek jak pocztówki i magnesy, przez bransoletki i inną biżuterię oraz koszulki, na porcelanie, szkiełkach czy nawet małych szafkach kończąc!

Kupiłam "tylko" 3 widokówki.





I tym razem 2 magnesy.
Na początku znalazłam jedynie taki kwadratowy, który „zebrał” chyba większość najbardziej charakterystycznych atrakcji miasta. 



Spodobał mi się. Był inny niż reszta. Tamte to tylko naklejone papierowe zdjęcie na skrawek czegoś co przyczepiało się do metalu.
Zdjęcia oczywiście ładne, ale.. czy ja wiem czy trwałe?
Mam już kilka takich z Trójmiasta z wycieczek szkolnych i zdecydowanie dosyć ich na mojej lodówce. Jak już mam wydać na coś pieniądze niech to będzie coś trwalszego!

Dlaczego skusiłam się jeszcze na 2 magnes?
Zależało mi na takim okrągłym. 
Mam ich już kilka i systematycznie staram się powiększać kolekcję. Sama nie wiem czemu, ale bardzo je lubię. Świetnie wyglądają na mojej lodówce!
Szczególnie uwielbiam te z pewnej serii, które poza pięknymi widoczkami przedstawiają również nazwę miasta z herbem!
Gdy znalazłam takowy na ostatnim stoisku po prostu wiedziałam, że go kupię!!


W Sopocie, powiem Wam szczerze, że zakupy zrobiłam już.. w pierwszej księgarni!
(mniej więcej na przeciwko Krzywego Domku. Polecam!)
Na stoisku mieli tylko jakieś takie kartki, które nie szczególnie przypadły mi do gustu, a magnesy... jak już wspomniałam wcześniej- zwykłe, z naklejonym papierowym zdjęciem.

Za to księgarnia była świetnie wyposażona. Cała ściana z pocztówkami robiła wrażenie!!
Naprawdę ciężko mi było się zdecydować i spędziłam tam dłuższą chwilę, aż w pewnym momencie Kamil miał mnie już naprawdę dosyć.
Wybrałam to co odpowiadało mi najbardziej.




Przy kasie udało mi się jeszcze znaleźć idealny magnes.
Miałam mały dylemat czy lepiej wziąć taki z Krzywym Domkiem czy Molo, ale chyba to drugie bardziej kojarzy się każdemu z tym miastem.



W Gdańsku robiąc „turystyczne zakupy” można naprawdę dostać oczopląsu. W zasadzie na każdym rogu oferują nam jakieś pamiątki, drobiazgi, pierdołki które często nijak nie wiążą się z miastem, a i tak dzieciaki na wycieczkach to kupują (stała przede mną do kasy cała grupa).

Ja postawiłam na klasykę. Szukałam czegoś najbardziej charakterystycznego, a zarazem przedstawionego w nietypowy sposób. Akurat z tym drugim nie było łatwo.
Mam swój ulubiony typ pocztówek, jednak niestety nie łatwo jest takie dostać.
Wtedy stawiam na chwilę. Na jakiś impuls, który wskaże mi, że chcę kupić właśnie tę.
Takim oto sposobem padło na takie pocztówki:







i magnesik:


To było na tyle moich zakupów. Myślałam jeszcze nad torbą z Gdańska. Uwielbiam takie szmacianki. Mam już jedną ze Szwajcarii, Berlina i kilka od taty z pracy, ale takowe u mnie zawsze są mile widziane.
Niestety nie znalazłam nic ciekawego i odpuściłam sobie ten zakup.

Bardzo podobały mi się też ręcznie malowane, kolorowe magnesy przedstawiające kamienice, jednak cena 25zł i więcej odstraszyła. Jeszcze nie teraz. Nie z zarobkami w złotówkach! ;)

A Wy lubicie kupować pamiątki w czasie wyjazdów? Pocztówki, magnesy, a może jeszcze coś innego?


Miłego wieczoru;)

Gdańsk w jeden dzień: Spacer brzegiem Motławy.

Gdańsk w jeden dzień: Spacer brzegiem Motławy.

            W upalny dzień najlepszym pomysłem na spędzenie dnia jest wypad nad morze lub nad jezioro. My jak już wiecie wybraliśmy morze, jednak popołudnie spędzaliśmy na Gdańskiej starówce. Zapraszam <TUTAJ>

Uwielbiam oglądać piękne kamieniczki, a w Gdańsku nawet po raz setny te same miejsca, bo mam wrażenie, że w zależności od pory roku w której się je odwiedza, zawsze uda się znaleźć tam coś nowego.
            Tym razem, w czasie takiego zwiedzania, postawiliśmy także na spokojny spacer brzegiem Motławy. 


Copyright © 2016 1001 Podróży , Blogger