#FOTOGRAFICZNIE: Gdynia Orłowo

(…) wolność ma wysoką cenę, równie wysoką jak niewola. Jedyna różnica polega na tym, że tę cenę płaci się z przyjemnością i z uśmiechem, nawet jeśli czasem bywa to uśmiech przez łzy.”~Paulo Coelho [Zahir] 



Przychodzą takie momenty, kiedy kumulują się wszystkie rzeczy do zrobienia NA JUŻ!
Każdy coś chce. Telefon nie przestaje dzwonić, skrzynka mailowa jest zawalona od wiadomości, a na dodatek doba jakby za krótka. Trzeba uciec. Chociaż na chwilę.



Staram się wtedy wybierać miejsca w których będę miała szansę się od tego oderwać, gdzie złapię trochę wolności i nie przytłoczą mnie kolejne zadania bądź po prostu tłumy ludzi.
Gdzie wiatr poczochra włosy do tego stopnia, że szybko ich nie ogarnę, więc nawet nie walczę. Gdzie patrząc przed siebie widzę tylko bezkres morza, a to daje poczucie wolności.
Takim miejscem już od kilku lat jest Orłowo.



Okolice klifu, molo, piękną plażę - odwiedzam regularnie. Pierwszy raz byłam tam z Asią, potem nie raz jeździliśmy tam z moim byłym, a obecnie chętnie zaglądam przy okazji wizyt w Trójmieście.
Tym razem wróciłam tam przytłoczona wszystkimi obowiązkami.

Zima. Od morza tak wiało, że na mojej głowie ledwo utrzymywała się czapka. Dookoła zaledwie kilku spacerowiczów- pomimo sobotniego popołudnia, nikomu chyba nie chciało się wychodzić w taką pogodę. Dla mnie to też był pierwszy raz w tym miejscu, w zimowej scenerii.

Chodziłam brzegiem morza ponad 2 godziny. Rąk nie czułam- stóp zresztą też nie. Telefon nie chciał reagować, gdy próbowałam robić zdjęcia, jednak na szczęście udało mi się uchwycić kilka ujęć.
Było pięknie!



















Wróciłam lekko przemarznięta, ale z tak świeżą głową, że po prostu wiedziałam, że było warto zmarznąć!
Polecam każdemu.
Morze teraz jest jedną z fajniejszych "ucieczek" ;)

P.S. Mam świadomość, że zdjęcia telefonem to.. zdjęcia telefonem, ale tym razem liczył się po prostu MOMENT.
Copyright © 2016 1001 Podróży , Blogger